Sercem urodzone

Sercem urodzone
W błękicie Twoich oczu odnalazłam szczęście....

poniedziałek, 5 września 2016

Sukcesy, foch i rozmyślania "podwójnej" mamy

W ostatnim czasie bardzo mało mnie tutaj, choć staram się Was czytać na bieżąco. Być może jesienią uda się nadrobić zaległości, chociaż ciężko będzie odtworzyć wszystko, co działo się w trakcie wakacji.

Smerf
Synek już jakiś czas temu pożegnał pieluszkę i jak na dorosłego mężczyznę przystało, z nocnika korzystać nie chce. W zasadzie (o ile mnie pamięć nie myli) nie posłużył On nigdy do swych celów, chociaż Smerfik długie godziny na nim wysiedział :) Korzysta więc syn z WC, bardziej lub mniej celnie, z przewagą na bardziej. Wpadki są rzadkie, choć spektakularne (np. na środku trasy ekspresowej), więc zawsze zabieramy odzież na zmianę. Coraz częściej wychodzimy na dłuższe spacery, na miasto czy do kościoła i synek wytrzymuje. Poza tym woła chwilę wcześniej (początkowo była akcja - reakcja), więc mamy czas na znalezienie toalety. 
Ustępują znacząco Jego zachowania negatywne, które były odpowiedzią na każdy nasz sprzeciw. Ogólnie synek ma szerokie pole manewru i staramy się nie ograniczać Jego autonomii, o ile nie godzi ona w autonomię innych osób i nie stwarza niebezpieczeństwa. Żeby jednak tak kolorowo nie było, że z dnia na dzień Smerf stał się taki "cud miód", to zachowania te zastąpił ... foch. Teraz syn krzyżuje ręce, odwraca się plecami i staje jak wryty. Bo foch to foch. Czasem trwa kilka sekund, czasem kilkanaście minut. Osobiście wolę tę formę buntu od poprzedniej (bardzo głośnej), ale potrafi być męcząco. 
Mamy bunt toaletowy, Smerf nie chce myć zębów, chociaż od kiedy tylko potrafił pogmerać szczoteczką w buzi z przyjemnością to robił (czasem po kilkanaście razy dziennie). Nie pomogło ani zmiana pasty, szczoteczki, wspólne mycie. Czekam cierpliwie, być może dokuczają mu piątki i mycie sprawia mu dyskomfort.
Samodzielność synka zatacza coraz większe kręgi i zapewne ani się obejrzę, a  Smerf stanie się zupełnie samowystarczalny. Fizycznie i sprawnościowo jest bardzo rozwinięty, do tego bardzo odważny, więc wystarczy, że zobaczy coś raz i łapie. Obcy ludzie nie wierzą, że dopiero niedawno skończył dwa lata. Dla nas nie zawsze jest to jednak powód do dumy, bo czasem Jego wyczyny przyprawiają nas o szybsze bicie serca i skoki ciśnienia. 
Równie często jak szalone pomysły ma przypływy uczuć wyższych, a wtedy biegnie, wtula się i obcałowuje. Uwielbiam te poranki, kiedy wkrada się do łóżka, daje buziaki w jeden, drugi policzek, a na koniec mówi "Mamoooo, kawę?"
Kochany jest i kropka. 

Calineczka
Całkowicie niepostrzeżenie skończyła 3 miesiąc życia i wkroczyła w zupełnie inny wymiar rozwoju społecznego. Uśmiechem czaruje nas codziennie, a nawet uśmiechem nas zaczepia. Nielicznych, którzy nagimnastykują się nad Nią obdarza takim samym, szerokim uśmiechem, a czasem aż piszczy z radości. Odkryła niedawno, że ma ręce. Potrafi bardzo długo przyglądać się dłoniom, wkładać je do buzi, znów się im przyglądać. Z jej ust wydobywa się słodkie "aggg" i "ueeee". Wciąż śpi bardzo dużo, znacznie więcej niż Smerf w tym okresie. Noce bywają różne - od tych przespanych prawie całkowicie (20-5) do tych z pobudką co 3 godziny. Spacery uwielbia, chociaż domaga się podziwiania świata i zainteresowania jej osobą. Rośnie tak szybko, że niedługo wyskoczy z siatek centylowych, chociaż urodziła się jako drobinka.
Jak już pisałam, jest zupełnie inna niż Smerf. Jest spokojniejsza. Delikatniejsza. Bardziej cicha :)

Smerfa odnaleźliśmy jak miał skończone 3 miesiące - mniej więcej w tym okresie, w jakim jest teraz Calineczka. Wcześniej oczywiście wiedziałam, że tracę te pierwsze miesiące Jego życia bezpowrotnie, ale racjonalizowałam sobie to tak, że czym są te trzy miesiące w porównaniu z latami, które spędzimy razem. I faktycznie tak jest, ale teraz namacalnie wiem, ile straciliśmy oboje. Ile straciłam ja, ile stracił On. 
Te trzy miesiące to ogrom czasu. Poznawanie siebie. Budowanie relacji. Ciepło. Wystarczy, że spojrzę na Calineczkę i wiem, czemu grymasi, czemu płacze. Potrafię przewidzieć jej reakcje. Czuję, kiedy obudzi się, kiedy boli ją brzuch. 
Przy Smerfie wciąż się uczyłam, wciąż mnie zaskakiwał. Tego nie da się wytłumaczyć słowami, ale każdy dzień bez Smerfa musieliśmy wspólnie nadrobić tygodniami, miesiącami. Uczyliśmy się siebie, nie zawsze nam to wychodziło od razu. 
Dziś jest moim synkiem, takim, o jakim marzyłam. Przebojowym, odważnym, charakternym. Jednak jego pierwsze dni życia kształtowane były w innym środowisku, równie dobrym i ciepłym, ale innym. Teraz po tacie jest odważny, ciekawy, dociekliwy. Po mamie przebojowy, wygadany, zadziorny. 

Jaka będzie Calineczka? 
Na razie, identycznie jak Smerf, przy zasypianiu wydobywa się z jej ust "kojo,kojo"...... 

A ja? Cóż, nie zawsze jestem wyspana, nie zawsze kawa okazuje się być panaceum na zmęczenie. Czasem nadepnę na lego, czasem robię Jengę z ciuchów do prasowania. Staram się jednak zawsze wygospodarować czas na zrobienie paznokci czy fryzjera. Wyciąć z doby te pół godziny, gdzie zalegam z książką albo plotkuję z przyjaciółkami. Ładuję baterię, by mieć siłę na slalom między drzewami za uciekającym na rowerku Smerfem, mycie lustra po raz tysiąc trzysta dwudziesty siódmy tego samego dnia czy dyskusję na temat tego, czemu akurat kura robi "koko" a kot "miauuu", a nie na odwrót. I tylko ja wiem dlaczego pytanie "Co to jest?" znalazło się na liście pytań zabronionych :) :) :)


piątek, 5 sierpnia 2016

Co u nas

Mało mnie ostatnio, ale wolny czas zapełniają przygotowania do dwóch dużych imprez, z których jedną organizuję sama. W sumie to będzie trzecia w te wakacje, dwie za mną - rocznica ślubu i 2 urodziny Smerfa. 
Żyję na pełnych obrotach, a dzieciaki naprzemiennie dbają o to, abym przypadkiem nie zachłysnęła się za bardzo lenistwem :) 

Smerf ostatnio przychorował po raz pierwszy tak prawdziwie, z wysoką temperaturą i innymi atrakcjami. Dla mnie była to przerażająco-przytłaczająca nowość, bo synek nie chorował, a każdy nadziwić się nie mógł, jaką ma odporność. Więc moje serce drżało z niepokoju, a zdanie "dzieci chorują, wyluzuj" przyprawiało o jeszcze większą panikę. Ja autentycznie nie jestem przyzwyczajona do tego, że dzieci chorują. Kolejny raz los pokazał mi, jaką jestem szczęściarą. I choć teraz już bez emocji podchodzę do tematu "dzieci chorują", to po raz kolejny przypomniałam sobie, że nie ma nic cenniejszego nad zdrowie. 
Smerf po dwóch dniach brykał jak zawsze, odzyskał apetyt i z niecierpliwością czekał na możliwość zabaw na dworze, jednak wtedy właśnie ........ pochorował się mąż, który klasykiem kurował się dłużej niż ustawa przewiduje, nadszarpując moje niekończące się pokłady cierpliwości. Jak to dobrze, że syn nie poszedł w tym przypadku w ślady ojca :)

Calineczka ma już dwa miesiące, jak ten czas leci. Kolki dały nam spoķój i marzę, by już nie wracały. Malutka ładnie je, śpi i rośnie w oczach. Jest taka delikatna, tak inna od Smerfa, taka dziewczęca. Uśmiecha się do mnie, chociaż czasem zaszczyci swoim uśmiechem męża lub Smerfa. Mamy za sobą pierwsze szczepienia, które zdecydowanie gorzej zniosłam ja. 

Rodzicielstwo z Malutką jest zupełnie inne od tego ze Smerfem. I to nie dlatego, że jest innej płci, ani  nawet dlatego, że pierwsze dni i miesiące życia synek spędził w innej rodzinie. Calineczka jest inna, ma inny charakter. Smerfowi zupełnie nie przeszkadzały czapki, a Malutka wprost nie cierpi i mam wrażenie, że robi wszytsko, aby pozbyć się najdelikatniejszego nawet nakrycia głowy. W wózku czuje się jak ryba w wodzie i póki co uwielbia spacery, podczas gdy początki spacerów z synkiem były okupione płaczem. Przebieranie i ubieranie nie robi na niej wrażenia, a Smerf jak na faceta przystało toleruje tylko sprawne i szybkie zmiany odzieży. Calineczka lubi masaże i nawilżanie po kąpieli, a synek do dziś ucieka na widok balsamu. Żeby jednak nie było oboje uwielbiają kąpiele :)

Smerf jest niesamowity i czasem zastanawiam się, kto właściwie rządzi w domu. Jest żywą wersją kopiarki i wszystko, absolutnie wszystko papuguje po nas. Potrafi być słodki i uroczy, ale też kapryśny i złośliwy. Wciąż czaruje otoczenie (nie ściemniam, Calineczka nie ma w sobie tej magii, albo jeszcze jej nie ma) i każdy wybacza mu niecne uczynki, zachwyca się i obdarowuje drobiazgami. Niektórzy patrzą na mnie podejrzliwie, bo przecież ten niebieskooki blondas z przyklejonym do buzi uśmiechem na pewno nie jest tym samym z moich opowiadań - z pewnością przesadzam, albo co gorsza kłamię :) Jest najukochańszy na świecie i nieustannie zachwycam się i rozpływam nad nim, ale wierzcie, ma też słabsze dni. Kiedy jednak słyszę jego śmiech, tę dziecięcą radość, taką prawdziwą i szczerą - wciąż się wzruszam. Jest moim małym, dzikującym słoneczkiem. 

czwartek, 14 lipca 2016

Ich dwoje robi swoje

Czas znów nabrał szalonego tempa i dni uciekają przez palce. Smerf mimo swej wielkiej opiekuńczości bywa zazdrosny o Calineczkę. Dla niej jest opiekuńczy, troskliwy (od razu woła jak tylko Malutka zaczyna się wiercić itp.) i czuły. Czasem jego foch jest wymierzony w nas, choć wielce prawdopodobne jest również to, że to po prostu bunt dwulatka, który u Smerfa przebiega dość burzliwie.

Smerf stał się dużym chłopcem i naprawdę trudno uchwycić moment, kiedy to się stało. Dla mnie oczywiście wciąż jest malutkim syneczkiem, ale obiektywnie patrząc, tamten słodki bobas nie wróci i czas nadążyć za bystrym dwulatkiem. Nie wiem, jak On to robi, ale potrafi zaczarować każdego - przechodnie Go zaczepiają, dają małe upominki - a On uśmiecha się szeroko swoimi białymi ząbkami i topi najtwardsze serca. Ostatnio doszło jednak nowe uczucie, którego Smerfik nie znał - uczucie wstydu. Wstydzi się, kiedy coś zmaluje albo kiedy ktoś Go prosi o coś, czego nie wie. Ucisza gości, którzy są zbyt głośno, bo "dzidzi śpi", sam już dopomina się o umycie buzi czy zębów, sam rozbiera się i odkłada ciuchy we właściwe miejsce. Potrafi sam ubrać spodnie, bluzę czy kurtkę. Koszulki i skarpetki jeszcze przysparzają kłopotów, ale z pomocą mamy daje radę. Prowadzimy trening czystości, ale na razie wyniki kiepskie. Jak to mawia mąż, nie może być we wszystkim idealny ;) Lubi kolorować, słuchać piosenek i układać duplo. Cała reszta zabaw jest tylko dodatkiem do tych wymienionych wyżej. Do tego jest super pomocnikiem w sprzątaniu, praniu i gotowaniu. Oby tylko tak mu zostało :)
O buncie i "nie, bo nie" raczej rozpisywać się nie będę, ale towarzyszy nam każdego dnia, choć mam wrażenie, że słabnie na sile. Tylko cierpliwość i konsekwencja są w naszym przypadku jedyną właściwą drogą. Ale jestem z Niego taka dumna, gdy jest naprawdę mega grzeczny, a o tych trudnych chwilach szybko zapominam.

Calineczka skończyła miesiąc i z początkiem drugiego miesiąca życia osiągnęła niebotyczną wagę 3800g. Wiem, niektóre noworodki tyle ważą, ale ona startowała z wagą 2,5 kg i ledwie ją było widać, a utrzymanie jej w jednej dłoni nie stanowiło problemu. Teraz już rozgląda się dookoła, bacznie obserwuje otoczenie i wydaje mi się, że mnie rozpoznaje. Z jej ust wymknie się czasem "e" lub "a", a miny robi niesamowite. Kolki jeszcze czasem męczą, choć wszystlo zmierza w dobrym kierunku.
Dzięki Niej moje macierzyństwo się dopełniło. Dzięki Niej wiem, jak to jest pielęgnować pępuszek, jak to jest ubierać pampersy w rozmiarze 1 i ciuszki na 56 cm.

Bywam zmęczona i niewyspana. Zdarza mi się zjeść śniadanie przed południem. Czasem na obu rękach mam małe szkarby i nogami otwieram sobie drzwi, ale jestem szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa.


środa, 22 czerwca 2016

Wieści z Krainy Smerfa

Smerf wczuł się w rolę i bardzo poważnie podchodzi do sprawy. Calineczka (tak będę ją nazywać) daje się bezkarnie gilgać po nogach i całować po ubraniu. Jest super pomocnikiem, chętnie uczestniczy w czynnościach przy Małej. Wbrew moim obawom widzę dużo pozytywnych zmian w Jego zachowaniu. Potrafi czekać. Jest delikatniejszy i ostrożniejszy. Wykazuje się opiekuńczością i od razu reaguje i mnie woła jak tylko usłyszy Małą. W nocy śpi dobrze i nie budzi Go popiskiwanie ani nasze (moje i męża) rozmowy. 
Nadal jest żywiołowy, czarujący i uparty. Im więcej mówi, tym więcej zyskuje w oczach rodziny i znajomych, a ja z dumą zbieram "ochy" i "achy" nad nim. Nikt mi nie wierzy, że Ten Słodziak może dać się nieźle we znaki, ale niech Mu będzie ;)
Komunikujemy się sprawnie, choć zasób słownictwa wcale bogaty nie jest. Raczej wystarczający, ale wciąż dochodzą nowe słowa. Cieszy mnie, że Smerf używa słów "proszę" (possę) i "dziękuję" (dz'kuje) w codziennym życiu. Zaskakuje wyobraźnią w wymyślaniu zabaw. Jest bardzo sprawny fizycznie, a wchodzenie i schodzenie po schodach opanował w tydzień do perfekcji (z racji piętrowego domu obawiałam się jak to będzie z Nim i Calineczką pokonywać schody, a On to robi zupełnie samodzielnie). Wszędzie się wspina, wciska i wymyśla różne sposoby na dostanie się w jakieś miejsce. Chodzi za rękę na spacery. Daje najsłodsze całusy świata!
Calineczce z początkiem trzeciego tygodnia życia odpadł kikut pępowinowy. Wprawia też wszystkich w osłupienie, że podnosi głowę z pozycji na brzuchu. Lubi spacery, ładnie je i coraz częściej obserwuje otoczenie. Jeszcze gdyby kolki minęły to byłoby sielsko anielsko.
Zbliżają się urodziny Synka i powoli myślę nad organizacją imprezy. Czekamy też na ciepłe, letnie dni.


niedziela, 12 czerwca 2016

Ona

Powracam do blogowego życia spokojna i spełniona. Patrzę na Smerfa, który szczerzy do mnie krystalicznie białe ząbki w uśmiechu. Delikatnie głaska różowy kocyk i mówi: " Mamo, ciiii, dzidzia pi [śpi]." 
Ona jest taka maleńka. Je i śpi. Czasem sprzeda nieświadomy, bezzębny uśmiech. 
Odkrywam na nowo macierzyństwo. Od pierwszych Jej dni. Nie przeżyłam tego przy Smerfie. 
Wygrałam szczęście. Dzięki Nim.

                             

piątek, 1 kwietnia 2016

Koniec początkiem

Długo biłam się z myślami, czy pisać. 
W zasadzie nadal niczego nie jestem pewna. 
Ale potrzebna mi przerwa. 
Szykują się zmiany, duże zmiany, mam nadzieję dobre zmiany w moim, naszym życiu.
Nowy etap.
Nie wiem jeszcze, czy chcę o tym pisać dla ogółu. 
Być może powrócę tu, albo zacznę pisać od nowa.

Dziękuję każdemu, kto poświęcił swój czas, aby tu zajrzeć.
Dziękuję za ogrom ciepłych słów jakie od Was otrzymałam.
Cieszę się, że jestem częścią blogowego świata.
Postaram się czytać Was na bieżąco.

Smerf ma się dobrze. 
Jest naszym oczkiem w głowie, bardzo uczuciowym i żywiołowym.

Jeśli ktoś ma ochotę, mój mail heaven4you2014@gmail.com



sobota, 26 marca 2016

Życzenia wielkanocne

Życzę Wam, aby te Święta Wielkanocne przepełnione były pokojem, miłością i odpoczynkiem w gronie najbliższych. Niech radosny dzień Zmartwychwstania odnowi Waszą wiarę i wniesie nadzieję, a powracająca do życia natura będzie natchnieniem w codziennym życiu. W tym świątecznym czasie przesyłam serdeczne życzenia: Wesołego Alleluja!